Powietrze na Warmii i Mazurach pachnie już jesienią, czyli lasem i wilgotnym mchem, a na łąkach i polach pojawia się mniej kwiatów, przyroda nadal ma wiele do zaoferowania. To czas zbierania owoców, korzeni i nasion, z których powstają napary, syropy, maceraty czy domowe mieszanki. To właśnie tutaj bliska relacja człowieka z przyrodą powoduje nieodpartą chęć czerpania, korzystania z tego, co daje natura. A zielarstwo nie kończy się wraz z latem.



Jesienna spiżarnia regionu
Jesień to dobry moment na zbieranie wielu dzikich roślin. Do domowych spiżarni mogą trafić między innymi owoce dzikiej róży, jarzębiny, głogu czy czarnego bzu. To także czas korzeni. Właśnie jesienią, gdy nadziemne części wielu roślin zaczynają zamierać, w podziemnych częściach gromadzą się substancje zapasowe. Dla osób zajmujących się zielarstwem jest to więc jeden z ważniejszych momentów w roku.
Zbiory można wykorzystywać na wiele sposobów: można suszyć, aby przygotowywać z nich napary, przetwarzać na syropy, maceraty, nalewki, octy czy maści. Ważne jest jednak, by dzikie rośliny zbierać tylko wtedy, gdy potrafimy je rozpoznać i znamy zasady bezpiecznego zbioru.
Ta wiedza, oparta na obserwacji przyrody i codziennym jej doświadczaniu, to czysty #GENWarmiiiMazur – lokalność, która nie jest dekoracją, ale praktyczną częścią codzienności.
Zielarstwo, które wyrasta z miejsca
Mieszkańcy Blanek lubią dodawać do nazwy swojej miejscowości określenie „zielarska wieś”. Aktywnie działa tam stowarzyszenie „Babki Zielarki”, którego członkowie podczas organizowanych warsztatów, uczą rozpoznawania dzikich roślin, przygotowywania syropów i nalewek oraz gotowania potraw inspirowanych dawną kuchnią warmińską.
Jesień szczególnie dobrze pasuje do takich historii. To pora roku, która swoim przykładem zachęca do zwolnienia tempa, spacerów po lesie i przyglądania się temu, co zwykle mijamy bez większej uwagi.
To właśnie #GENWarmiiiMazur w praktyce: wiedza związana z konkretnym miejscem, przekazywana dalej i wykorzystywana dziś w nowoczesny sposób.



Esencja Warmii zamknięta we flakonie
Natalia Załęska-Pyć, znana jako Płonka Podleśna, z roślin tworzy naturalne kadzidła, oleje, kosmetyki i botaniczne perfumy. Jedna z jej kompozycji powstała, by zamknąć we flakonie zapach Warmii: wilgotny mech, porosty, korę starych drzew, żywicę i dziką czarną porzeczkę. Perfumy odwołują się do trzech historycznych warmińskich wsi: Keslinen, Schönwiese i Braunswalde.
Warmińska kompozycja została pokazana podczas międzynarodowego festiwalu rękodzieła Xtant na Majorce. Natalia była tam jedyną Polką prezentującą swoją pracę.
#GENWarmiiiMazur może więc mieć także zapach – i można zabrać go z Warmii na drugi koniec Europy.

Wiedza zapisana w roślinach
Jakub Babicki, biolog i farmakognosta, łączy zielarstwo z nauką. Bada zależności między bioróżnorodnością, działalnością człowieka i chorobami występującymi w środowisku. W Muzeum Budownictwa Ludowego w Olsztynku prowadzi Pijalnię Ziół, w której można spróbować naparów, syropów, ziołomiodów i innych autorskich mieszanek.
W tym skansenie od wielu lat organizowane jest też Regionalne Święto Ziół.
Tutaj więc #GENWarmiiiMazur to łączenie w tyglu – podobnie do warzenia ziół – tradycji z wiedzą naukową. Zioła nie są wyłącznie pamiątką po dawnych zwyczajach – stają się punktem wyjścia do rozmowy o otaczającej przyrodzie, zdrowiu i samopoczuciu, o modnej bioróżnorodności.
Zielona Warmia – między tradycją a współczesnością
Dziś renesans zielarstwa widać także w publikacjach. Marzena Siemaszko, kulturoznawczyni i autorka książki „Zielona Warmia. Rośliny w tradycji i na co dzień”, przypomina o roli ziół w dawnych recepturach, obrzędach i codziennym życiu mieszkańców regionu.
Jej historia pokazuje, że zainteresowanie roślinami może szybko przerodzić się w coś więcej niż hobby. Wiedza o ziołach staje się sposobem na poznawanie regionu, jego tradycji i ludzi.
Paulina Polcyn-Nowacka działa z kolei poprzez sztukę. W pracowni Biotop Art na Mazurach Garbatych prowadzi warsztaty rysunku botanicznego. Obserwacja roślin staje się tam ćwiczeniem skupienia, wrażliwości i uważności. Staje się medytacją.
To kolejny wymiar #GENu Warmii i Mazur, wyrastający z połączenia natury i kreatywności – tego, co rośnie wokół nas, z tym, jak potrafimy to zobaczyć i opowiedzieć. To również poznawanie regionu przez jego zwyczaje, ludzi i rośliny. Poznawanie ludzi przez pryzmat przyrody i poznawanie przyrody „przepuszczanej” przez konkretnego człowieka.



Zioła mają tu swoje miejsce
Miejsc związanych z ziołami na Warmii i Mazurach jest znacznie więcej: Zielarnia Warmińska, Ziołowa Dolina, Zagroda Ziołowy Dzbanek… Same nazwy pokazują, że rośliny lecznicze i użytkowe są tu czymś więcej niż elementem krajobrazu.
Zielarstwo nie jest sezonowym trendem. Na Warmii i Mazurach to żywa opowieść o relacji człowieka z naturą – o wiedzy czasem przekazywanej z pokolenia na pokolenie, ale częściej odkrywanej z kart opowiedzianych historii lub nabywanej niemal od nowa, a także o uważności i umiejętności dostrzegania tego, co rośnie tuż obok nas.
Natura nie jest tylko landszaftem. Szczególnie dobrze widać to jesienią. Kiedy las zmienia kolory, liście opadają, a dni stają się krótsze, warto wraz z naturą jeszcze zwolnić i spojrzeć na tę przyrodę trochę inaczej. Nie tylko jak na tracący urodę krajobraz, ale jak na zielnik, którego kolejne strony można odkrywać przez cały rok. Na Warmii i Mazurach natura może być też kuchnią, pracownią, źródłem inspiracji oraz miejscem przekazywania wiedzy.
To dzięki niej nasz region jest tak wyjątkowy. Uważność, szacunek do przyrody i umiejętność korzystania z lokalnych zasobów. #GENWarmiiiMazur – tu każdy ma swoje miejsce.
Tekst: Artykuł przygotowany na podstawie tekstu Wiolety Zalewskiej „Babki czują miętę”, w: „Made In Warmia & Mazury” 2026 r., nr 69.
Ilustracje: Paulina Polcyn-Nowacka

>



